#3 Robert Małecki "Najgorsze dopiero nadejdzie"


Tytuł: Najgorsze dopiero nadejdzie
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta strona
Liczba stron: 408
Data wydania: 28 września 2016

Umieszczam ten post już jakiś czas po przeczytaniu "Najgorszego...", a opinię wystawiłam wtedy na świeżo na swoim profilu na IG. Jednak mam takie poczucie, że twórczość Pana Małeckiego zasługuje na więcej słów... Poniżej wklejam treść z IG. A jeszcze niżej kilka dodatkowych słów "po czasie", jak głowa nieco ochłonęła... a książka w niej została.


Porwało mnie! Wartka akcja, zero przynudzania i czekania aż coś się rozkręci, a do tego bohater, którego da się lubić, ale też i o którym można z pobłażliwym uśmiechem pomyśleć: „No idiota!” :) Z reguły nie lubię powieści pisanych w pierwszej osobie, domyślam się też, że znacznie trudniej jest napisać w ten sposób logiczną historię - i za to wielki szacun się autorowi należy, zupełnie nie mam się do czego przyczepić. Zagadkowe zniknięcie Agaty wplecione w całość - petarda, umieram z ciekawości! Było też wzruszenie pod koniec, jestem przekonana, że autor doskonale wie, w którym momencie... Poza świetną rozrywką, książka po przeczytaniu pozostawia też parę tematów do refleksji. Dla mnie to ważne, inaczej jutro bym już nie pamietała, o czym była. Jestem pod wrażeniem. Podziwiam. Zazdroszczę. Gratuluję. 


Dzisiaj wciąż podpisuję się obiema rękami pod własnymi słowami, ale muszę dodać, że wciąż jest mi ciężko uwierzyć, że to był debiut. Konstrukcja jest doskonale przemyślana, wprowadzenie czytelnika w świat Marka Benera jego własnymi oczami oraz zaszyta w całości fabuły i spajająca całą historię tajemnica zniknięcia żony Benera wciągają czytelnika od pierwszych stron. I jak widać - długo go nie opuszczają. I to właśnie jest najbardziej godne pozazdroszczenia - że Małecki nie tylko napisał dobrą książkę. On zrobił znacznie więcej - zaanektował swoją opowieścią moje myśli do tego stopnia, że zdarza mi się ni z tego, ni z owego pomyśleć w środku dnia "jak to się skończy?". A to jest sztuka, którą potrafią tylko najlepsi. Chapeau bas, Panie Małecki. Chapeau bas...


Moja ocena: 👍👍👍👍👍

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

#37 Remigiusz Mróz "Kontratyp"

Książki Remigiusza Mroza to moje guilty pleasure. Niby mówię sobie: „Nie! Dość! Nie czytam więcej!”, po czym przy okazji premiery kolejnej ...

Popularne posty