#5 REMIGIUSZ MRÓZ "WIĘKSZOŚĆ BEZWZGLĘDNA"



Tytuł: Większość bezwzględna
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 496
Data wydania: 8 listopada 2017


Nie lubię polityki. Nie znam się na polityce. Nie rozumiem polityki. Ale z prawdziwą fascynacją oglądam ‚House of cards’ czy ‚Scandal’ oraz, jak się okazuje, z ogromnym zaciekawieniem czytam również tego typu książki. Pociąg do tego rodzaju rozrywki nie jest jednak nieuzasadniony. Żądza władzy, kłamstwa, manipulacje, szantaż, brudy, kazuistyka - to wszystko kojarzy się z polityką. Nic bowiem nie przyciąga uwagi tak, jak to, co dzieje się za kulisami. I nic tak nie popycha jak zwykła ludzka ciekawość.

Po lekturze pierwszej części cyklu napisałam na Instagramie, że Mróz udowodnił, że potrafi w political fiction. Drugi tom tylko to potwierdza. Mam wrażenie, że pod względem merytorycznym powieść jest jeszcze bardziej dopracowana niż jej poprzedniczka. Najbardziej zainteresowała mnie tematyka mikrotargetingu i efektów jego stosowania. Do tego stopnia, że pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu ostatnich zdań było wyszukanie kilku artykułów o tym zagadnieniu. Techniki wywierania wpływu zawsze były dla mnie niezwykle ciekawą kwestią. 

Gdzieniegdzie można wyczuć, co autor myśli o obecnym stanie politycznym naszego kraju - można się wręcz potknąć wzrokiem o takie smaczki. I wywrócić. Fragmenty te bowiem potrafią na moment oderwać czytelnika od lektury, zmuszają do refleksji i porównania stworzonego przez Mroza rządu z naszym rzeczywistym.

Muszę powiedzieć, że uważam, że książka powinna być nieco dłuższa. Uzasadniam to zdanie tym, że niestety mam poczucie, że poza kwestiami stricte politycznymi, autor trochę zaniedbał wątki obyczajowe. Czuję niedostatek w kwestii relacji Seyda-mąż, gdzie nawet podczas wspólnej kolacji z rodziną Daria ciągle myśli o „pracy”, podczas gdy czytelnik wie już, co wisi w powietrzu i powinno właśnie spaść z hukiem, tymczasem autor zbywa tę sprawę dwoma zdaniami i wraca do podziałów partyjnych…
To samo dotyczy drugiego głównego bohatera „Większości…”. Patryka Hauera spotyka coś, co powinno wywrócić cały jego świat do góry nogami. Powinno, ale tak się nie dzieje. Postać ta wyjątkowo szybko wraca do politycznej gry i swoich starych nawyków i planów, a choć autor starał się opisać pewne utrapienia związane z nowym stanem Hauera (i chwilami robił to bardzo dobitnie), to jednak czuje się, że ten wątek został potraktowany nieco po macoszemu. Z jednej strony rozumiem, że Patryk i jego żona to polityczne zwierzęta i nic nie jest w stanie stanąć im na drodze do celu - uciekną się do każdej możliwej manipulacji i intrygi, byle tylko dopiąć swego i na tym skupiają całą swoją uwagę. Z drugiej jednak strony wydaje mi się bardzo niewiarygodne, by można było tak łatwo i szybko przejść do porządku dziennego nad tym, co spotkało Hauera.
Gdyby nie te braki w obyczajowej stronie powieści, śmiało mogłabym powiedzieć, że jest doskonała. A tak mogę tylko powiedzieć, że jest świetna. :)

Po przeczytaniu tylu pozycji z dorobku Mroza powinnam być już przyzwyczajona do spektakularnych zakończeń, a jednak wciąż potrafią mnie one zaskoczyć. Czytam, napięcie sięga zenitu, przewracam kartkę i tradycyjnie jak nie gruchnie! Jak nie walnie obuchem w łeb! Koronkowa robota!


Moja ocena: 👍👍👍👍

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

#43 Alek Rogoziński "Zbrodnia w wielkim mieście"

tudzież spójnik, który w zdaniach współrzędnie złożonych znaczy tyle co: a także, i, oraz Źródło: sjp.pl „Tudzież” jest coraz popul...

Popularne posty