#11 Magda Stachula "Trzecia"

„Strach tnie głębiej niż miecze.”
George R.R. Martin



„Trzecia” intryguje już samym tytułem, ta liczba porządkowa pojawia się też wielokrotnie na kartach powieści, za każdym razem sprawiając, że czytelnik coraz bardziej zachodzi w głowę: „dlaczego ‚trzecia’”? A czego jak czego, ale zagadek i głęboko skrywanych tajemnic w „Trzeciej” zdecydowanie nie brakuje.

Całą akcję śledzimy oczami trzech osób: Elizy - początkującej psycholożki, która ma poczucie, że jest obserwowana, Borysa/Antona, który ucieka przed własną przeszłością oraz Lilianny - kobiety, która ma wszystko… poza jednym - miłością.

Wydawać by się mogło, że mamy tu typowy miłosny trójkąt, banalną historię z lekkim dreszczykiem… Nic bardziej mylnego! Autorka powoli wciąga nas w świat swoich postaci, a dzięki pierwszoosobowej narracji wprowadza czytelnika w ich psychikę, w ich myśli, przedstawia ich pragnienia i obawy. Stachula ma również idealne wyczucie, ile zdradzić w danym rozdziale i w którym momencie przerwać akcję - tak, aby czytelnika intrygować aż do ostatniej strony. Nie jest to moim zdaniem wystarczające, by określić całość jako thriller, odnoszę wrażenie, że przez zmianę postępowania jednej z bohaterek nagle w połowie powieści orientujemy się, że oto tkwimy po uszy zaczytani powieścią obyczajową z lekkim zabarwieniem kryminalnym... której jednak nie chcemy odłożyć. I na dobrą sprawę o to przecież chodziło, a jak każdy z czytelników sklasyfikuje gatunkowo tę powieść jest przecież sprawą drugorzędną.

„Trzecia” jednak nie jest dla mnie powieścią o miłości. Owszem, wątek miłosny jest tu dominujący, dotyczy każdego z bohaterów i w taki czy inny sposób wpływa na jego działania. Moim zdaniem jednak jest to historia o strachu. O tym, czego się boimy - a liczba obaw bohaterów jest na tyle obszerna, że każdy czytelnik znajdzie w niej też „swoją” zmorę. Bać można się bowiem różnych rzeczy - i tych mniej, i tych bardziej realnych. Lęk popycha do nieracjonalnych myśli, a te z kolei - do absurdalnych i nieodwracalnych działań. I to właśnie jest motorem napędowym postępowania uczestników opisanej tu historii.

Z twórczością Magdy Stachuli miałam styczność już wcześniej, przy okazji jej debiutanckiej powieści „Idealna”. Muszę przyznać, że dość niesprawiedliwie oceniłam wtedy tę powieść, pod zdjęciem na Instagramie napisałam bowiem, że okropnie się męczę z tą książką oraz że nie mogę znieść jej bohaterek. I poniekąd nadal zgadzam się z własną opinią, bo zachowania tych dwóch kobiet były dla mnie nie do zniesienia, powinnam była jednak oddać autorce sprawiedliwość, że po pierwsze - tacy ludzie naprawdę istnieją, a po drugie - podstawa psychologiczna, fundament, na którym te postaci zostały zbudowane, te nieracjonalne, dla mnie wręcz chore zachowania sprawiły, że historię tę pamiętam do dziś. Stachula ma bowiem rzadką umiejętność uwydatniania najgłębiej skrywanych ludzkich strachów i paranoi, a bohaterowie jej powieści (choć skupiłabym się tu jednak głównie na postaciach płci żeńskiej) są po prostu psychicznie słabi, łatwo nimi manipulować, a nawet ich gnębić. A to z kolei, w połączeniu z lekkim piórem Magdy, w rezultacie tworzy mieszankę tak wciągającą, że odłożenie książki choć na chwilę staje się naprawdę trudnym zadaniem.

Moja ocena: 👍👍👍👍


Tytuł: Trzecia
AutorMagda Stachula
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 361
Data wydania: 3 lipca 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

#37 Remigiusz Mróz "Kontratyp"

Książki Remigiusza Mroza to moje guilty pleasure. Niby mówię sobie: „Nie! Dość! Nie czytam więcej!”, po czym przy okazji premiery kolejnej ...

Popularne posty