#15 Rachel Abbott "Droga ucieczki"

Odkąd przeczytałam „Obce dziecko”, jestem ogromną fanką Rachel Abbott, szczególnie, że później w moje ręce wpadło „Zabij mnie znów”, od którego nie mogłam się oderwać. Oczekiwania wobec najnowszej powieści były więc ogromne, a biorąc pod uwagę, że „Szóste okno” nieco mnie rozczarowało, liczyłam na wiele.

***

W „Drodze ucieczki” znów pojawia się znany z poprzednich powieści policjant, Tom Douglas. Zanim go jednak spotkamy, poznajemy innych bohaterów: Abby, nastolatkę potrąconą na bocznej drodze i porzuconej na poboczu na pewną śmierć; siostry Leo i Ellie, które mają za sobą mniej lub bardziej skomplikowane dzieciństwo; męża Ellie, Maxa, którego żona podejrzewa o zdradę; Seana - budowlańca, który pomagał Ellie i Maxowi przebudować i wykończyć dom; znajomych małżeństwa - Garego i Penny, Fionę i Charlesa, a także Patricka, jego żonę Georgię i kochankę, Mimi…

Nie bez powodu wymieniam tutaj ich wszystkich - każdy z nich stanowi bowiem sporą część całej historii i stanowi ważne ogniwo w całości opowieści, co z bardzo mi odpowiada i przypomina powieści Christie czy Chmielewskiej, gdzie podejrzanych zawsze było mnóstwo i sprawiało dużo radości „obstawianie” kto i co zrobił, i dlaczego.

Abbott ma niesłychanie lekkie pióro, co sprawia, że nawet mimo tego, że fabuła nie do końca mi odpowiadała, bardzo ciężko było mi odłożyć lekturę i pochłonęłam ją w dwa dni, co ostatnio jest dla mnie nie lada wyczynem. 

To, co wybitnie mi się nie podobało, to Ellie, która miała paranoję na punkcie romansu swojego męża, sama miała na głowie problemy z zakochanym w niej prześladowcą, do tego miała obsesję na punkcie ojca, który opuścił rodzinę lata temu i jest ona przekonana, że nadal żyje i do niej wróci, ponadto jest szantażowana przez nieznaną osobę, a także angażuje się emocjonalnie w sprawę potrąconej nastolatki, którą opiekuje się jako pielęgniarka… Trochę dużo, jak na jedną osobę, przez co odnosi się wrażenie, że jest to osoba dość płytka, nieracjonalna, roztrzepana i nie budząca sympatii, a to jej właśnie jest tak naprawdę w tej opowieści najwięcej.

Odnoszę też wrażenie przekombinowania tej fabuły - mimo że ostatnie strony ładnie składają wszystko w całość, to pewne wątki (a także rozwiązania niektórych zagadek) wyskakiwały jak przysłowiowy Filip z konopii. Trochę tak, jakby Abbott miała obowiązek zmieścić się na określonej ilości stron i próbowała na nich na siłę upchnąć wszystkie pomysły.

***

Niewątpliwie była to przyjemna lektura - kto z nas nie lubi, jak książka nas pochłonie i wpadamy w wielogodzinny wir czytania? No właśnie, nikt! Po lekturze pozostał mi jednak pewien niedosyt i bardzo liczę na to, że kolejna powieść Rachel będzie jednak na wyższym poziomie.


Moja ocena: 👍👍👍









Tytuł: Droga ucieczki
Autor: Rachel Abbott
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Ilość stron: 478
Data wydania: 14 marca 2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

#37 Remigiusz Mróz "Kontratyp"

Książki Remigiusza Mroza to moje guilty pleasure. Niby mówię sobie: „Nie! Dość! Nie czytam więcej!”, po czym przy okazji premiery kolejnej ...

Popularne posty