#31 Peter James "Ludzie doskonali"

Napisanie recenzji „Ludzi doskonałych” Petera Jamesa nie jest sprawą prostą… Głowię się od kilku dni, jak najlepiej oddać swoje przemyślenia na temat tej powieści i nawet teraz, kiedy już powstaje recenzja, nie wiem, co z tego wyjdzie… Będzie mi niezwykle ciężko napisać tę opinię bez spoilerów... :)


Na początku powiem, że jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, a do zakupu skłoniła mnie piękna okładka - Wydawnictwo Albatros robi naprawdę świetną robotę. :)

Opis w gruncie rzeczy nieszczególnie do mnie przemówił, całe szczęście więc, że niczym ta sroka na błyskotki skusiłam się ze względu na tę okładkę, bo ile ja bym straciła, gdybym tej książki nie przeczytała! 

John i Naomi Klaessonowie w cierpieniu po stracie pierworodnego syna w wyniku choroby, której genów oboje są nosicielami, postanawiają skorzystać z usług kliniki doktora Dettorego, który specjalizuje się w… projektowaniu tytułowych ludzi doskonałych. Za jedyne 400 tysięcy dolarów Naomi i John otrzymują więc możliwość spłodzenia dziecka odpornego na wszelkiego rodzaju choroby… ale nie tylko. Mogą również wybrać poziom ilorazu inteligencji dziecka, poziom empatii, wrażliwości i wszystkiego, co tylko uznają za istotne w życiu swojego kolejnego potomka. 

Naomi i John są jednak bardzo powściągliwi i rozsądni - pragną jedynie, by ich dziecko było zdrowym chłopcem, który wyrośnie do metra osiemdziesięciu centymetrów wzrostu. Biorąc pod uwagę ilość możliwości, które proponuje im doktor Dettore trzeba przyznać, że nie są to wygórowane wymagania. I choć doktor namawia ich do udzielenia mu zgody na większe manipulacje w genach, małżeństwo odmawia i po kilku tygodniach Naomi opuszcza klinikę będąc w ciąży z drugim synem. A w każdym razie jest o tym przekonana…

Na jednym z badań kontrolnych okazuje się bowiem, że w jej macicy znajduje się nie chłopiec, a dziewczynka! Kobieta zaczyna się zastanawiać, czy jeśli Dettore nie umiał dotrzymać umowy związanej z płcią dziecka, to co jeszcze mogło pójść nie tak?

Kusi mnie, żeby napisać Wam nieco więcej, ale wtedy odebrałabym Wam przyjemność z czytania. Wspomnę jeszcze tylko, że mamy tu dość specyficzne dzieci, fanatyków religijnych, którzy postanawiają usunąć wszystkich „grzeszników” modyfikujących geny swojego potomstwa, wraz z ich „szatańskim pomiotem” zresztą… Naomi i John mają przed sobą sporo wyzwań. Czy im podołają musicie przekonać się sami.


Peter James zrobił kawał niesamowitej roboty w kwestii przygotowania merytorycznej podstawy książki. Opisy kwestii związanych z genetyką są wystarczająco rozległe, aby można było wciągnąć się w tę historię z wiarą w możliwości nauki, które kiedyś doprowadzą nas faktycznie do możliwości projektowania tytułowych „ludzi doskonałych”. 

Jamesowi udało się stworzyć opowieść, która nie tylko wciąga i porywa, ale także przeraża. A kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że autor zbierał materiały do tej książki przez dziesięć lat, czyli założymy, że research był naprawdę doskonały, a książka została wydana w 2011 roku… strach pomyśleć, jak bardzo badania nad ludzkim kodem genetycznym poszły już do przodu od tamtej pory. Strach pomyśleć, że ludzkość mogą zastąpić kiedyś „nadludzie” zaprojektowani genetycznie. I choć z jednej strony brzmi to kusząco, bo kto by nie chciał, żeby jego dziecko miało w życiu lepszy start niż on sam? Z drugiej… Ach, po prostu przeczytajcie. Nawet jeśli nie skłoni Was do refleksji, to zapewni rozrywkę na najwyższym poziomie.

Moja ocena: 👍👍👍👍👍

Tytuł: Ludzie doskonali
Autor: Peter James
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 512
Data wydania: 11 kwietnia 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

#37 Remigiusz Mróz "Kontratyp"

Książki Remigiusza Mroza to moje guilty pleasure. Niby mówię sobie: „Nie! Dość! Nie czytam więcej!”, po czym przy okazji premiery kolejnej ...

Popularne posty